Mniej żreć, Activnie.pl

108,6. FM? Nie kurwa, KG!

Sorry za wulgaryzmy i to już w pierwszym wpisie, ale normalnie szlag mnie trafia na tą moją silną wolę! 108,6 to było chyba z rok temu. Rzadko się ważę, bo tego urządzenia nie lubię, ale wczoraj rano to cholerstwo pokazało 111,2. Wychodzi na to, że trzeba mniej żreć!

Tragedia!

No i postanowiłem wziąć się za siebie. Za wszelkie zło tego świata, które wywaliło mi taki bęben nad jajami uważam piwo. Tak, moje ukochane piwerko, które tak cudnie gasi pragnienie i dodaje mocy w upalne, letnie dni. Ale cóż. Postanowiłem wczoraj, tj. 30 kwietnia, że przynajmniej przez tydzień nie będę tykał się browara.

Będzie ciężko.

No pewnie, że będzie ciężko. Przecież ten tydzień to majówka, a jak majówka to grillowanie, a jak grillowanie to i piwko. Ale trzeba to będzie jakoś przeczekać. Nie wiem, jak ale dam rade!

Trzeba się chwalić.

Chwalę się, bo kto to zrobi za mnie. Otóż dziś, 1 maj, święto pracy więc lenię się w domu. Wczoraj dzień minął bez piwka, dziś również, Mało tego, poszliśmy z żoną przejść się po osiedlu, zrobiło się z tego prawie 7 km. więc nie dość, że piwko na bok, to jeszcze taka aktywność. Ponad 600 kcal. spalone. Tym się trzeba chwalić. Chociaż były chwile słabości, gdy szliśmy przez rynek, a tam parasolki i ogródki piwne. Twardym byłem i poszedłem dalej!

Mniej żreć. Brak kolacji.

Po tym całym spacerze nawet mi się jeść nie chce. Łyknąłem trochę wody, zainstalowałem WordPressa i cisnę wpis. Ponad 111 kg. to już jest lekka przesada. Ja, który na studniach ważyłem nie całe 80 kg., OK paliłem fajki, ale też było więcej aktywności, przede wszystkim koszykówka, w którą nie grałem chyba z 10 lat. No i rzucając palenie trzeba było czymś zająć ręce, to podjadałem, klasyka, co nie.

No ale dobra, kończę ten wpis, idę spać bo jutro znów kolejny dzień i kolejne wyzwanie!

Dodaj komentarz